| Notka wrześniowa, krótka i treściwa. Nie będę udawać, że jest to notka zajebiście przemyślana, przeredagowana i w ogóle glanc. Jest to notka pisana trzydziestego września, na upartego, bo już raz w tym roku przeskoczyłam jeden miesiąc, więc trzeba jakiś tam poziom ustalić, do cholery. Na brak motywacji narzekać mogę, bo wrzesień, choć napełniony różnymi sprawami, to były to głównie sprawy banalne, codzienne i mało medialne. Nic to, parę spraw było większych, więc może skupię się na nich. (16:13:51) Llama: widać, że jakiś autysta projektował stronę warszawskiej asp (16:14:15) Sebastian: ? (16:14:33) Llama: http://www.asp.waw.pl/ - wchodzisz w dowolną zakładkę, po czym cofasz się do menu głównego i cała strona ci się ładuje od zera (16:15:16) Llama: jeżeli czegoś szukasz - bo do tego informacje są porozrzucane po zakładkach - to kilkakrotnie musisz przeczekać aż ci się załaduje (16:15:48) Llama: bo jak już wejdziesz w zakładkę to nie możesz przeskoczyć bezpośrednio do innej, tylko musisz wracać do maina (16:15:51) Llama: bez sensu (16:17:12) Sebastian: DIS IS NOT USABILITY DIS IS USALOLITY! (16:17:31) Sebastian: THIS (16:17:32) Sebastian: IS (16:17:37) Llama: SPARTAAAAAAAA (16:17:54) Sebastian: !!!!1111oneoneone No właśnie, cała sprawa ASP. Chyba wszyscy czytelnicy już wiedzą, że się dostałam i że jutro zaczynam uczęszczanie (bo pierwszego mamy spotkanie z prorektorem). No, ale sam proces dostawania się był śmieszny, więc rozsiądźcie się. Rozpoczęło się pierwszego września, kiedy to poszłam z Rudą złożyć papiery. Biuro przyjęć papierów było w sali, w której młody Błoński robił nam korekty, i składało się z biurka, za którym siedziało dwóch zajebiście znudzonych ludzi w moim wieku. Przyjęli papiery i odesłali. Następnego dnia sprawdzenie wyników, a trzeciego tzw. autoprezentacja. Żeby wytłumaczyć czym jest autoprezentacja mogłabym odesłać do oficjalnego poradnika ASP (http://www.asp.waw.pl/V_FIFD/OTHER/autoprezentacja.doc), ale dałoby to fałszywy obraz tego, co mnie tam spotkało. Komisja składała się z czterech osób aktywnych, jednej osoby która siedziała i gapiła się w stół i pani z dziekanatu, która stwierdziła, że nie zapłaciłam za drugą część egzaminu. Pierwszym pytaniem, które padło z ust komisji, było "A czemu Pani nie jest w Londynie?" Stwierdziłam, że nie będę streszczać całego swojego zasranego życia w większych szczegółach, niż już to zrobiłam w życiorysie, które złożyłam razem z papierami, więc udzieliłam odpowiedzi wymijającej. Dalsze pytania dotyczyły motywacji studiowania na tym kierunku, ulubionej galerii w Londynie, ulubionym obrazie z owej galerii i - uwaga - współczesnym brytyjskim kompozytorze muzyki poważnej. Oczywiście nie przyszło mi wtedy do głowy, że teraz co drugi znany muzyk w Jukeju komponuje własne opery, ale jak widać nie miało to wpływu na pozytywny wynik i moje rychłe przyjęcie na ASP. No i teraz to się dopiero zacznie... (23:15:16) 6933755: Czy to Julia? (23:16:44) Llama: To zależy dla kogo :P (23:17:16) 6933755: Cześć Juli. (23:17:39) Llama: Cześć... (23:17:45) Llama: ? (23:18:07) 6933755: No czesć, co sie dziwisz? (23:18:09) Llama: Bo nie wiem z kim rozmawiam :P (23:18:48) 6933755: Mimo to 2 razy pokazałaś mi jezyk (23:19:06) Llama: taką mam już naturę (23:19:26) 6933755: Jestes niegrzeczna, nie warto z tobą sie bawic (23:19:37) 6933755: Ide sobie. (23:19:39) 6933755: Pa. Drugim wartym odnotowania wydarzeniem był wyjazd do Bełżca, do Rudej na działkę. W razie, gdyby ktoś nie studiował uważnie położenie poszczególnych obozów koncentracyjnych, to jest to na pograniczu polsko-ukraińskim, gdzie telefonia komórkowa zasięg ma mierny, a radio odbiera tylko Radio Maryję i Trójkę. Spędziłam kilka dni w tym pięknym miejscu, nie robią nic poza leżeniem na słońcu, układaniem puzli, pieczeniem ciasteczek i oglądaniem filmów, i na moją higienę psychiczną zadziałało to cuda. Wyjeżdżając z Warszawy miałam takie bliżej nieokreślone poczucie zasyfienia, zmęczenia i zniechęcenia, wracając już mi było dobrze. Przy okazji urządziliśmy sobie wycieczkę do Przemyśla - polecam, wbrew pozorom wcale nie zadupie, a piękne miasto. Llama (23:15) prawdziwy murzyn jeździ na słoniu Artur (23:15) o shit Artur (23:16) wyciągnięte kieszenie w spodniach jakoś się liczą ? Llama (23:16) e, to takie słoniątko Llama (23:16) chyba, że masz takie do kostek Artur (23:16) no nie mam większego Artur (23:16) jak ukucnę Llama (23:18) ale spoko, może kiedyś dorobisz się słonia Artur (23:19) jeah Artur (23:19) afrykańskiego słonia Artur (23:19) z wielkimi uszami Llama (23:20) i wielką trąbą Llama (23:20) wtedy będziesz prawdziwym murzynem Artur (23:21) tak Artur (23:22) przy odrobinie treningu będę mógł Artur (23:22) się nawet pocałować z własnym słoniem Artur (23:22) jak prawdziwy murzyn Trzecią wielce wartą odnotowania sprawą jest JEŻ. Jeż - a ściślej mówiąc jeż afrykański - został przywieziony dopiero kilka dni temu i nadal oswaja się z otoczeniem, ale już wywołał sensację. Wszyscy się zbiegli, żeby zobaczyć to cudeńko, a Jeżyna (bo tak ją nazwałam) znosi to tak samo, jak wszystko inne - początkow zwija się w kulę i prycha, a jak zobaczy, że nikt nie chce jej zjeść (poza Gamą, która już próbowała zrobić z Jeżyny przystawkę), to wali do przodu. A tak na co dzień? Siedzi sobie toto cały dzień w akwarium i śpi, a w nocy rozrabia, aż mnie budzi. Jest to wyjątkowo uroczy stworek, chociaż nieco niewygodny w obróbce. Przynajmniej już wiem, jak się podnosi jeża żeby zminimalizować pokłucia... (23:08:30) Artur: spoko to ostatnie (23:08:45) Artur: ale musisz przestać rysować rzeznika :P (23:08:51) Artur: czy jak mu tam było (23:08:52) Artur: :P No i tak naprawdę na tym kończy się arsenał rzeczy wartych opisania. O innych mogę wspomnieć - odebrałam wreszcie zaświadczenie o ukończeniu kursu na prawko, więc mogę już iść prosić o termin egzaminu. Kiedy to zrobię? Cholera wie. Na razie jutro mam spotkanie z prorektorem na ASP - spotkanie organizacyjne, czyli może być bardzo ważne albo bardzo dupne - a potem, w poniedziałek, zaczynamy jazdę. Być może dzięki temu będzie więcej do opisania w następnej notce. Do tamtej pory - Pan z wami. (11:02:03) Llama: powinnam dziś jechać na wydział (11:02:17) Llama: ale mi się nie chce (11:02:38) Llama: więc pojadę jutro :P (11:02:47) Sebastian: TRU STUDENT (11:02:59) Llama: LERNIN FAST ME IS (11:03:23) Sebastian: YES YES YOUNG PADAWAN 2009-09-30 23:23:23 And now for something completely different - skomentuj. |
Za zawartość archiwum przepraszam, w porywach nie odpowiadam. 2009 wrzesień sierpień lipiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 grudzień październik marzec 2007 grudzień listopad październik wrzesień luty styczeń 2006 październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2002 grudzień listopad |
|